Na plener do Ani i Rafała pojechaliśmy na wielkim spontanie. miejsce miało być całkiem inne, plany się zmieniły w ciągu paru godzin i wylądowaliśmy w ogrodzie Ani rodzinnego domu. Zrobienie kilkudziesięciu klatek na powierzchni kilku metrów kwadratowych nas przeraziło. Na szczęście Rafał wspomniał nam o stawach hodowlanych z którymi jest bardzo związany. Nie czekaliśmy długo wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy. na miejscu buzie nam się cieszyły bo to było to na co czekaliśmy. Tam czuliśmy się jak przysłowiowa ryba w wodzie...

Leave a Comment